Kraj

Dla PiS-u lepiej być wyklętym bandytą niż polskim Łemkiem

zolnierze-wykleci

Odmowa dofinansowania przez MSWiA obchodów uczczenia 70. rocznicy Akcji „Wisła” (pierwszy taki przypadek w III RP) to kolejny przykład konsekwentnej strategii PiS wobec mniejszości narodowych, które nie powinny według władzy afiszować swojej odrębności.

O bezprecedensowej sytuacji zaalarmował Piotr Tyma, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce, organizacji, której projekty, podobnie jak projekty innych organizacji mniejszościowych (m.in. Łemków), nie otrzymały w tym roku ministerialnego wsparcia.

Co więcej Tyma twierdzi, że Związku Ukraińców w Polsce nie otrzymał uzasadnienia decyzji, jego władzom nie przedstawiono też żadnych zarzutów wobec merytoryczności przedstawionych projektów. Sprawa o tyle groźna, że żaden poprzedni rząd nie szedł na tak otwarty konflikt z mniejszościami (PiS dofinansował przecież 60. rocznicę Akcji “Wisła” w 2007 roku, zaś Lech Kaczyński wydał z tej okazji wspólne oświadczenie z ówczesnym prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką, w którym obiecali m.in. „wnieść wkład w budowę wspólnego domu europejskiego”).

Biorąc pod uwagę fakt, że decyzja władzy zapadła w miesiącu, w którym czczona jest pamięć o tzw. żołnierzach wyklętych; roku, który miał być Rokiem Leśmiana, ale najwyraźniej rządzącym nie spodobało się żydowskie pochodzenie poety, zaś Sejm przegłosował niedawno usunięcie Ignacego Daszyńskiego z grona „ojców niepodległości”, nazbyt wyraźnie widać, jak ma wyglądać wymazywanie niepożądanego elementu z polskich podręczników.

Sami uczcimy Rok Leśmianowski

czytaj także

Wyjechali

Przeprowadzona na ogromną skalę fala przesiedleń zorganizowana przez rząd PRL miała być walką z ukraińskimi partyzantami ze wschodniej i południowej części Polski. Od kwietnia 1947 do 1950 wysiedlono z tych terenów blisko 150 tysięcy cywilów, umieszczając ich przymusowo na tzw. „ziemiach odzyskanych”. Jednocześnie władza robiła wszystko, aby wyplenić ukraińskość z „nowych” obywateli – likwidowano ukraińskie szkoły, domy kultury oraz cerkwie, które nierzadko zostały przejmowane przez Kościół katolicki. Zakazane zostało prowadzenie liturgii w obrządku unickim.

Wbrew oficjalnej strategii władz, represje objęły w większości niezwiązanych z nacjonalistami cywilów (zatrzymano jedynie około 1,5 tysiąca działających w Bieszczadach ukraińskich partyzantów), a nierzadko władza, jak było np. w przypadku beskidzkich Łemków, działała przeciwko obywatelom, którzy zachowywali wobec niej lojalność (Łemkowie sami nie określali siebie jako Ukraińców i w dużej mierze mieli poglądy lewicowe).

W tym samym czasie uruchomiono narzędzia polityki historycznej i kulturalnej wymierzonej w mniejszości – chętnie produkowane były filmy i książki mające podkreślić bohaterstwo Wojska Polskiego na polskim pograniczu (z naciskiem na postać Karola Świerczewskiego, którego śmierć w niejasnych do dziś okolicznościach była symboliczną datą rozpoczęcia akcji przesiedleńczej). Łuny w Bieszczadach Jana Gerharda z 1959 roku, podobnie jak inne mniej znane powieści (m.in. Ślady rysich pazurów Wandy Żółkiewskiej czy noweli Śniegi płyną Romana Bratnego) czy filmy (z Ogniomistrzem Kaleniem na czele) utwierdziły w polskiej świadomości obraz Ukraińca-rezuna, który tylko czyha, aby zabić niewinnego Polaka.

Niestety PiS swoją biernością wobec antyukraińskich zachowań, brakiem spójnej polityki wschodniej i czystą ignorancją wobec obywateli własnego kraju, chcących uczcić pamięć o przesiedleniach, niebezpiecznie zbliża się do podobnej retoryki – wymusić posłuszeństwo wobec kraju i nie pozwolić na afiszowanie się ze swoją innością.

Co poszło nie tak?

Po roku 1990, kiedy sejm przyjął uchwałę potępiającą Akcję „Wisła”, przeprosili za nią Aleksander Kwaśniewski oraz Lech Kaczyński. W III RP zaczęły znów działać ukraińskie szkoły, Kościół unicki (nie bez trudu) zaczął odzyskiwać cerkwie i budynki administracyjne czy domy kultury. W 60. rocznicę wysiedleń Lech Kaczyński w oświadczeniu przygotowanym z Wiktorem Juszczenką mówił m.in.: „Wydarzenie to jako sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka zostało potępione w 1990 roku w specjalnej uchwale przez Senat RP. Dzisiaj, podzielając tę ocenę, chylimy głowy przed wszystkimi jego ofiarami. Potwierdzamy jednocześnie wolę kontynuacji procesu pojednania, odkrycia prawdy historycznej o minionych wydarzeniach i upamiętnienia ofiar bratobójczych konfliktów”. Co poszło nie tak?

Brak ministerialnego wsparcia dla obchodów Akcji „Wisła” jest na pierwszy rzut oka irracjonalnym ruchem polskiej prawicy. Wystarczy spojrzeć: „Wisła” to możliwość potępienia PRL-u i jego brutalności wobec obywateli własnego kraju; pokazania, że Polska pamięta o wszystkich swoich obywatelach niezależnie od wyznania i pochodzenia (w skali przyswajalnej nawet dla PiS – przecież mamy do czynienia już z trzecim pokolenie przesiedlonych); wreszcie – utwierdzenia naszej przyjaźni ze wschodnim sąsiadem, jak to robili Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński, przy okazji dostając w prezencie możliwość skrytykowania ukraińskiego nacjonalizmu. Okazuje się, że nic z tych rzeczy nie było dla prawicowej władzy atrakcyjne. Pytanie tylko, dlaczego?

Jak nie zostałem żołnierzem wyklętym

Tez można wysnuć przynajmniej kilka. Każda z nich może się okazać tyle absurdalna, ile prawdziwa. Otóż każda rocznica otwiera pole do dyskusji na temat przyczyn i następstw, a także pozwala szerzej debatować nad niuansami dotyczącymi konkretnego wydarzenia. W przypadku powojennych przesiedleń trzeba by mówić m.in. o roli Kościoła katolickiego, który przejmował unickie dobra, zaś wspominając walkę z UPA należałoby cofnąć się do II RP i wyznać prawdę o zwalczaniu ukraińskości przez ówczesne władze: palenie cerkwi na Lubelszczyźnie, tłumienie strajków, aresztowania, likwidowanie ukraińskich szkół i gazet. A ciągle mówimy przecież o polskich obywatelach – trudno do jednego worka wrzucić pewnego swojej narodowości partyzanta UPA i prawosławnego Łemka, niemniej jeden i drugi w chwili przesiedlenia byli obywatelami Polski, a teraz potomkom tychże odbiera się możliwość godnego uczczenia tamtych wydarzeń.

A może wszystko rozbija się o pamięć (a raczej o niepamięć)? Dlaczego tak trudno postawić pomnik komuś, kto nie pasuje do aktualnej wersji historii? Władza wie, że ten, kto pisze historię, jest zwyciężą – nieważna jest nawet komunistyczna przeszłość wśród członków PiS, ważne, żeby odebrać pozycję Lechowi Wałęsie na rzecz Lecha Kaczyńskiego. Nieważne są zbrodnie przeciwko Białorusinom dokonane przez żołnierzy wyklętych, ważne, że szybko przyjęto narrację o antykomunistycznych partyzantach i na niej oparto nową politykę historyczną, która opiera się na romantycznej, ale bezsensownej i z góry przegranej walce w imię Polski.

Akcja „Wisła” jest niewygodnym elementem w tej układance. Nie po to PiS (jak również Kukiz) przejął skrajnie prawicowy elektorat w czasach nasilających się ataków na obcokrajowców, Jacek Kurski ostentacyjnie wręcza nagrodę Wojciechowi Smarzowskiemu za film Wołyń, nie po to przygotowuje się coraz większą ilość widowisk historycznych, gdzie pokazana jest walka UPA z polską ludnością, nie po to ignorowane są listy polskich intelektualistów, którzy apelują o potępienie niszczenia ukraińskich cmentarzy i napaści na grekokatolicką procesję w Przemyślu, aby teraz potępić Akcję „Wisła” i wesprzeć jej upamiętnienie.

Wołanie z Werchraty

czytaj także

Dlatego wygodna jest polityka niepamięci albo pamięci wybiórczej – pamiętamy rzekome dokonania żołnierzy wyklętych, ale już nie ich zbrodnie, pamiętamy za to zbrodnie UPA, ale nie ich walkę o ukraińską tożsamość w powojennej Ukrainie.

Niepamięć jest bardzo wygodna, ale odbije się czkawką kolejnej władzy. Wiedział o tym Aleksander Kwaśniewski, przepraszając za zbrodnię w Jedwabnem, wiedział Lech Kaczyński rozmawiając z Ukraińcami. Dzisiejsza władza widocznie liczy na to, że wykluczyć ze zbiorowej pamięci jest niezwykle łatwo.

**

Wspólny Apel: Pomóż sfinansować społeczne obchody 70 rocznicy akcji „Wisła”

28 kwietnia 2017 roku przypada 70. rocznica przeprowadzenia  przez komunistyczne władze PRL akcji „Wisła”, w wyniku której ofiarą masowych wysiedleń i zbiorowych represji stało się około 150 tysięcy obywateli Polski narodowości ukraińskiej zamieszkujących południowe i środkowo-wschodnie regiony Polski. Jej celem było ostateczne rozwiązanie kwestii ukraińskiej w Polsce poprzez uwięzienie przedstawicieli ukraińskiej inteligencji w obozie pracy w Jaworznie, rozproszenie ludności na ziemiach zachodnich i północnych, zakaz kultywowania wszelkich form życia społecznego w jego narodowej, ukraińskiej tradycji, zniszczenie ukraińskiego dziedzictwa kulturowego oraz wyrugowanie z życia wspólnoty Cerkwi greckokatolickiej jako instytucji umacniającej duchowość i tożsamość.

Zwracamy się do wszystkich osób i środowisk dobrej woli w Polsce o wsparcie Związku Ukraińców w Polsce w organizacji godnych społecznych obchodów tej tragicznej i dla Ukraińców, i dla Polaków, rocznicy.

Prosimy o wpłaty na konto:

Konto: Bank Millennium S.A.

Nr konta: 57 1160 2202 0000 0000 3836 0368

Posiadacz konta:

Związek Ukraińców w Polsce
Zarząd Główny
ul. Kościeliska 7
03-614 Warszawa

Tytułem: Darowizna –rocznica Akcji „Wisła”

Został powołany Komitet Honorowy Społecznych Obchodów 70 rocznicy akcji „Wisła”, jego członkami są: Danuta Kuroń, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, ojciec Tomasz Dostatni OP, prof. Włodzimierz Mokry, Adam Bodnar, Andrzej Seweryn i Andrzej Stasiuk.

Po demokratycznych przemianach w 1989 r., obchody rocznic akcji „Wisła” otrzymywały wsparcie z  budżetu polskiego państwa. W roku obecnym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, współfinansujące działania organizacji mniejszości narodowych i etnicznych nie przyznało żadnej dotacji na ten cel. Do dnia ogłoszenia niniejszej informacji, Ministerstwo nie zmieniło decyzji o nieprzyznaniu środków na rocznicowe obchody.

Nie akceptując tej decyzji, niezgodnej naszym zdaniem z ideałami wolnej, demokratycznej Polski, chcemy, my obywatele RP, środowiska polskie i społeczności ukraińskiej w Polsce, wspólnie, zorganizować w Przemyślu, w dniach 28-30 kwietnia, uroczystości upamiętniające tę tragiczną rocznicę. Środki zebrane w ramach zbiórki zostaną wykorzystane na zorganizowanie wystaw, debat, spotkań i prezentacji ukazujących różne aspekty oraz skutki przeprowadzonej 70. lat temu deportacji (stanu zabytków ukraińskiej kultury materialnej, świadomości społecznej obecnych mieszkańców, stereotypów i form niwelowania pamięci historycznej o powojennych wydarzeniach).

Zwracamy uwagę na to, iż w okresie po 1989 r. akcja „Wisła” stała się jednym z kluczowym wydarzeń historycznych, wokół którego budowano mozolnie dialog polsko-ukraiński. Na szczególną uwagę zasługują w tym kontekście wieloletnie działania Jerzego Giedroycia i ludzi skupionych wokół „Kultury” a także Jacka Kuronia. Przełomowymi momentami stały się uchwała senatu RP z 1990 r., list otwarty polskich intelektualistów potępiające akcję „Wisła” z 1997 r., list biskupów polskich i ukraińskich o wzajemnym pojednaniu z 2005 r. oraz oświadczenia w 60. rocznicę  akcji “W” sygnowanego przez śp. Prezydenta RP L. Kaczyńskiego i Ukrainy W. Juszczenkę

Nie zaprzepaśćmy tego dorobku!

W imieniu organizatorów obchodów:

Danuta Kuroń, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Iza Chruślińska, Anna Dąbrowska, Piotr Tyma

Bio

Łukasz Saturczak

| Pisarz, dziennikarz
Pisarz, dziennikarz, fotograf. Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim, później doktorant tej uczelni, autor powieści "Galicyjskość", pisał dla prasy polskiej i zagranicznej. W latach 2014-2016 dziennikarz działu kultura tygodnika "Newsweek Polska". Zajmuje się tematyką ukraińską.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Doskonale, trzeba pisać o Akcji WISŁA, ale nie tylko. Wielu moich przodków Ukraińców – wśród nich np. mój dziadek, który był księdzem greckokatolickim i w 1947 r. został wywleczony z cerkwi i ze swoimi dziećmi osadzony w polskim obozie koncentracyjny,m jaworzno – doświadczyli nie tylko deportacji w 1947 r., ale również dużo wcześniejszych szykan, prześladowań i aktów wręcz terroru ze strony Polaków i polskich władz. Moi przodkowie wywodzili się ze starych ukraińskich magnackich i szlacheckich rodzin, byli wielkimi ukraińskimi patriotami, ludźmi doskonale wykształconymi, ludźmi nie tylko kościoła greckokatolickiego (wśród nich byli np. biskupi, kardynałowie, profesorowie), ale też kultury. I choć przez całe pokolenia, przez setki lat Polacy próbowali zetrzeć w proch naród ukraiński, w domu nigdy nie uczono mnie nienawiści do Polski, ani do żadnego innego narodu. Dzisiaj zastanawiam się, jak mam kochać Polskę, kraj w którym się urodziłam, kiedy stale słyszę, że Ukrainiec = banderowiec…. Mam wtedy ochotę do mojego nazwiska dodać drugie – Bandera.
    Byłoby wspaniale, gdyby Polacy, którzy z taką zajadłością i nienawiścią piszą o Ukraińcach i Ukrainie, w końcu poznali prawdziwą historię swojego kraju, a nie bez sensu powtarzali bełkot, jakim ich karmią. By dowiedzieli się o tym, jak przez setki lat Ukraina i Ukraińcy byli podnóżkiem dla Polski, jak okradali Ukrainę z jej ziemi, jak po I wojnie światowej urządzili sobie Kresy na ukrainie, choć nie było tam takiej krainy nigdy… Polacy uwielbiają mówić o zaborach Polski, o powstaniach, o walce o wolność kraju, ale nie lubią mówić o ekspansji i polonizacji, jakiej dokonywali przez steki lat na Ukrainie – a to są fakty. Więc – proszę Polaków o pokorę do siebie samych, nie jesteście tak cudownie dobrzy i historię macie równie krwawą, jak inne narody.
    I NIE- jeśli komuś nie spodoba się to, co napisałam – nigdy nie powiem, że Ukraińcy w czasie wojny nie mordowali. Robili to również Polacy, Niemcy, Czesi, bolszewcy… – lista katów, którzy z anormalną dzikością mordowali tych, którzy wczoraj jeszcze byli im przyjaciółmi, jest długa…. Ludzie wyrzynali się w pień, bo tak chcieli polityyc, bo walczyli o swoją i swojego kraju wolność, bo wojny wyzwalają w ludziach najgorsze instynkty. Nie ma na świecie narodu, który byłby bez skazy, narodu który nie pozostwił innym narodom milionów blizn. Jeśli mamy o tych okropnych czasach pamiętać, to po to, by w końcu zacząć wyciągać wnioski i cieszyć się tym, że żyjemy w kraju, w którym od dziesiątków lat nie ma wojny. Bo wojna niczego nie załatwia, a niesie ze sobą totalne spustoszenie nie tylko w kraju, w którym się toczy, ale też w umysłach ludzi… Czy warto?
    Żyjące dzisiaj pokolenia młodych ludzi nie mają z tamtymi okrutnymi czasami niczego wspólengo – jedynie przez pamięć o przodkach. Ale czy to powód, dla którego powinniśmy rozbudzać w sobie nienawiść? Słuchajcie uważnie polityków – to oni są winni niszczącemu podjudzaniu, manipulacji i graniu na emocjach ludzi, to oni dążą do podziałów
    i straszeniu o niewidzialnych wrogach, nieustannym zagrożeniu. To paranoja, ale też cwaniactwo i protekcjinalizm – naród, który się boi, jest podporządkowany władzy. I o to właśnie chodzi.

    1. Brawo.To szerokie i konstruktywne patrzenie na historie.Boje sie nie jest to powszechny pogląd nie mniej trzeba tak mówić.

    2. Zapal świeczkę za gen Mossora że was tylko wysiedlił-jak w ZSRR już was nie chcieli.

      I zapal za IIRP tam nawet Szuchewycz i Bandera nie dostali kary śmierci-i to był błąd,
      kto ma litość dla okrutnych staje się okrutnym dla zasługujących na litość.

      Zaczęliście wojnę w 1918 zajmując nie swój Lwów,nawet Żydów było tam więcej od was ,
      odrzuciliście propozycje pokoju wynegocjowane prze Delwiga,
      nie wywiązaliście się z umowy Petlura-Piłsudzki-o mało przez wa niepodległości nie straciliśmy wyprawą Kijowską,
      zrobiliście na Marszałka zamach w 1921 zaczynając kampanie terroru,
      walczyliście po stronie Niemców w bat Roland i Nachtigal,
      wymordowaliście 100 tys ludzi na Wołyniu i w Małopolsce Wsch

      I macie czelność mieć pretensje o wysiedlenie.
      Dziękuj Bogu i komuchom że byli tak łaskawi.

    3. A na pytanie jak masz kochać Polskę.

      Nie kochaj – wyjedz na Ukrainę albo do Arabii Saudyjskej

  2. W tej sprawie komplikuje się wszystko przez to, że p. Tyma i Zw. Ukraińców w Polsce w ramach dbania o interesy Ukraińców prowadzi konsekwentne działania ukrainizacyjne wśród Łemków właśnie. Są dwie organizacje: Zjednoczenie Łemków – które w zasadzie jest po prostu organizacją ukraińską; oraz Stowarzyszenie Łemków – które jednoczy Łemków od pokoleń zachowujących swoją kulturę w odseparowaniu od Ukrainy. Organizacje te, jak łatwo się domyślić, nie przepadają za sobą.

  3. No wiadomo, wpłacamy na Związek Ukraińców w Polsce. Tylko żeby wam się konta nie zapchały od nadmiaru gotówki.

    Sojusz polskiej klubokawiarni Lewica z wielbicielami UPA to jest absurd na miarę sojuszu zachodnich feministek z radykałami islamskimi, no ale z czegoś się trzeba utrzymać, prawda? 😀

    PS Niech szanowny autor nie pisze o Łemkach skoro nie ma bladego pojęcia o czym pisze.

  4. Akcja Wisła i wysiedlenia Niemców to jedna z niewielu dobrych rzeczy jakie zrobili komuniści. Mieli wybór wystrzelac cywilów wspierających UPA ale wybrali humanitarny wybór. A rząd PiS jest aż za bardzo proukraiński. Ja twierdzę że jest rządem zdrajców który umożliwia osiedlenie się w Polsce miliona Ukraińców i odbierania nam pracy. Tylko Narodowcy sprzeciwiają się temu najazdowi

    1. Ciężkie jest Pana życie. Ukraińcy nas najeżdżają, muzułmanie pewnie też, Niemcy nas uciskają… Ale, na szczęście, Polacy się mszczą i powoli, powoli podbijają Europę. Wszędzie nas dużo. I pracujemy też tam chętnie (albo pobieramy zasiłki – czego Ukraińcy nie mogą w Polsce robić, choć i tak obrywa się im, jak Polakom w Anglii)

      1. Ukraińcy czy muzłmanie to jeszcze małe zło.
        Najgorsze jest lewactwo to was trzeba relokowac, najlepiej ubogacić wami kraje arabskie.

        Traktuj to jako akt łaski niczym Akcja Wisła wobec cywilnego zaplecza UPA zamiast ubogacania nimi gleby.

  5. Tendencyjny artykół. Dla UPA. I to dzień po ostrzelaniu konsulatu z granatnika!
    Stalin niech finansuje wam Bal Upa. Gdyby nie Wisełka to w latach 90 znów odbijanie Przemyśla by było i drugie Bałkany… .

      1. Fajny, rzeczowy, wyważony komentarz. Dużo wnosi do dyskusji. Fajnie odnosi się do artykułu. Brawo

        1. nie mniej rzeczowy, niż powoływane się w komentarzu na atak granatnikiem na konsulat…. Co ma piernik do wiatraka? Co ma bandyta (nieważne jakiej narodowości) do 140 tys. wysiedlonych ludzi? A dlaczego tendencyjny? Mówi, że nie było UPA? Że nie było Wołynia? Mówi tylko o tym, że 140 tys. polskich obywateli (gdyby choć połowa z nich chciała naprawdę mordować Polaków, to masakra byłaby znacznie większa) zostało wysiedlonych, na siłę asymilowanych, pozbawionych kultury, majątku. Tylko z powodu narodowości ( a nawet subiektywnie odczuwalnej narodowości, jak w przypadku Łemków). Solidarnie, za winy niepopełnione. Jasne, można się zastanawiać, czy w tamtej sytuacji można było powstrzymywać emocje. Ale to nie zmienia faktu, że teraz, po latach, można powiedzieć, że nie było to sprawiedliwe.