Historia

Nie, polskie elity nie ratowały Żydów

jan-grabowski

Oburzenie wsparte o brak wiedzy to przepis na bardzo kiepską historię – prof. Jan Grabowski polemizuje z Grzegorzem Berendtem z IPN-u.

W wypowiedzi opublikowanej w „Haaretz” 27 lutego 2017 roku dr Grzegorz Berendt, historyk i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej – mianowanego przez państwo polskie „kustosza” pamięci historycznej – wyraził swoje zastrzeżenia wobec artykułu Ofera Adereta z 10 lutego dotyczącego roli pewnych segmentów polskiego społeczeństwa w eksterminacji Żydów polskich w czasie Holokaustu. Ponieważ artykuł Adereta dotyczył mojej książki Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945, która właśnie ukazała się w języku hebrajskim nakładem Yad Vashem, oraz obszernie nawiązywał do jednego z udzielonych przeze mnie wywiadów, czuję się w obowiązku odpowiedzieć na insynuacje i przeinaczenia Berendta.

Dość emocjonalna polemika dr. Berendta składa się z trzech części. W pierwszej z nich autor zajmuje się cierpieniem narodu polskiego pod okupacją nazistowską. Przywołane przez niego dobrze znane i często powtarzane fakty historyczne są niekwestionowane i oczywiste. Poziom terroru wprowadzonego w Polsce przez Niemców był znacznie wyższy niż wśród innych okupowanych narodów Eurelopy Zachodniej. Zgoda. Niejasne pozostaje natomiast znaczenie tego stwierdzenia Berendta dla bieżącego zagadnienia. Artykuł Ofera Adereta (oraz moja praca) nie skupiają się na cierpieniu Polaków (czyli zjawisku dobrze udokumentowanym), ale na dużo gorzej zbadanych zbrodniach Polaków przeciwko ich bezsilnym współobywatelom – Żydom. Berendt daje do zrozumienia, że samo istnienie niemieckiej polityki ludobójczej skierowanej przeciwko Polakom w jakiś sposób odpiera i rozładowuje „niewygodne” odkrycia na temat zaangażowania Polaków w zagładę Żydów tego kraju. Jest to – oczywiście – nierozsądne, i sprawia obłudne wrażenie.

Druga część polemiki Berendta sugeruje, że w Polsce przedsięwzięto ratowanie Żydów na wielką skalę. Niestety, takie stwierdzenie przeczy dekadzie żmudnych badań historycznych prowadzonych w kraju i za granicą. Berendt przekonuje, że zarówno polskie elity, jak i przywództwo państwa polskiego (na uchodźstwie, w Londynie) współczuło Żydom w ich niedoli. Nie wspomina jednak o tym, że rzadkie publiczne deklaracje wsparcia ze strony polskiego rządu na uchodźstwie spotykały się z nieskrywaną wrogością polskiego ruchu oporu i miejscowej ludności. Generał Stefan Rowecki, głównodowodzący ruchem oporu, uciekł się nawet do ostrzeżenia władz w Londynie, że jeśli nie ograniczą swoich wypowiedzi na temat Żydów, to zrażą do siebie polski lud. Jeszcze dalej posunął się Jan Karski, podziemny kurier, którego słowa często się cytuje. Powiadomił władze, że „rozwiązanie kwestii żydowskiej” mogło być prawdopodobnie „jedynym pomostem pomiędzy niemieckim okupantem a większością społeczeństwa polskiego”.

Twierdzenie za Berendtem, że te nieliczne znane nam deklaracje polskich „elit” miały wpływ na sytuację w Polsce, jest – mówiąc wprost – błędem historycznym. Stosunek decydentów do Żydów w okupowanej Polsce można nazwać w najlepszym przypadku obojętnym, a w najgorszym: nieskrywanie wrogim. Roman Knoll, jeden z najwyżej postawionych członków cywilnych władz podziemnych, jeszcze w lecie 1943 roku pisał, że w niepodległej Polsce nie będzie miejsca dla Żydów – nawet tych nielicznych, którym uda się przetrwać Holokaust: „masowe mordowanie Żydów w Polsce prowadzone przez Niemców zmniejszy problem żydowski, ale nie usunie go całkowicie” – pisał Knoll. Deklarację Knolla powielała polska prasa podziemna i z lewej, i z prawej strony – przykłady są zbyt liczne, by tu cytować. Z punktu widzenia umierających Żydów rzadkie wyrazy wsparcia z Londynu nie miały żadnej wagi; liczyła się postawa przywódców miejscowego ruchu oporu, jak również wysokich funkcjonariuszy polskiego Kościoła katolickiego. Obie te strony dotkliwie zawiodły Żydów. Szczególnie dojmujące było milczenie Kościoła.

ONR nie pojawił się w roku 2015

Podobnie fałszywe jest stwierdzenie Berendta o rzekomej powszechności zjawiska „pomocnej dłoni”. Pomoc Żydom – wskazuje Berendt – była działaniem nadzwyczaj ryzykownym, a kara śmierci wprowadzona przez Niemców miała silne działanie odstraszające. IPN-owski historyk po raz kolejny daje fałszywy obraz rzeczywistości historycznej: do niesienia pomocy kara śmierci zniechęcała tak skutecznie, ponieważ udzielanie schronienia Żydom nie spotykało się ze społecznym przyzwoleniem. Wprowadzenie przez Niemców kary śmierci za szereg innych przestępstw i naruszeń niemieckiego porządku nie odniosło podobnego skutku. Dlaczego tak wielu ludzi było skłonnych ryzykować życie, łamiąc różne inne przepisy niemieckie, ale Żydzi z takim trudem znajdowali schronienie? Przecież nie brakowało ludzi trzymających niezarejestrowany żywy inwentarz, słuchających radia, opowiadających „polityczne” dowcipy czy czytających prasę podziemną – nie mówiąc już po prostu o działalności w ruchu oporu. Każde z tych wykroczeń niosło ze sobą namacalne zagrożenie wyrokiem śmierci.

Dlaczego tak wielu ludzi było skłonnych ryzykować życie, łamiąc różne inne przepisy niemieckie, ale Żydzi z takim trudem znajdowali schronienie?

Symptomatyczny jest fakt, że wielu Polaków uhonorowanych medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata zwróciło się do Yad Vashem z prośbą o zachowanie anonimowości z obawy przed sąsiadami. (W konsekwencji, niektórzy odznaczeni otrzymali medale podczas cichych ceremonii w ambasadzie izraelskiej w Warszawie albo na inne, podobnie „bezpieczne” sposoby).

Dr Berendt przyznaje, że pewne szubrawe elementy polskiego społeczeństwa asystowały Niemcom w ludobójczych dążeniach, ale jednocześnie zapewnia, że zabójstwa Żydów dokonywane masowo przez polską policję „granatową” przeprowadzano wyłącznie z rozkazu Niemców. To nieprawda: w moich badaniach odkryłem między innymi zaskakujący stopień własnej inicjatywy polskich policjantów, samodzielnie zabijających Żydów – nie tylko bez bezpośredniego zaangażowania Niemców – a czasem bez ich wiedzy. Jeszcze ważniejszym odkryciem (nic dziwnego, że nieobecnym w polemice Berendta) był stopień zaangażowania innych polskich sprawców – tysięcy ochotniczych strażaków, młodzieży ze Służby Budowlanej (Baudienst) oraz niezliczonych „gapiów” i sąsiadów, którzy wzięli udział w brutalnych likwidacjach lokalnych gett i następujących po nich polowaniach na ocalałych Żydów.

Forecki: Nasze mienie „pożydowskie”

czytaj także

Na końcu Berendt podważa dane historyczne przedstawione w moich badaniach i wykryty przeze mnie poziom współsprawstwa Polaków w niemieckim planie eksterminacji. Odrzuca moje odniesienia do szacunków Szymona Datnera, który udowadniał, że około 10 procentom Żydów udało się zbiec z likwidowanych gett. Niestety, większość z nich została później bądź schwytana i zabita przez Polaków, bądź też wydana w ręce Niemców. Dalej Berendt twierdzi, że na danych Datnera nie można polegać, ponieważ ten polski historyk żydowskiego pochodzenia nie przeprowadził żadnych konkretnych badań w tej kwestii.

Takie stwierdzenie, wychodzące spod pióra naukowca, który jak dotąd nie napisał ani jednej książki o Holokauście, jest oburzające. Berendt powinien wiedzieć, że Szymon Datner doszedł do tych szacunków na podstawie własnych, bardzo bolesnych doświadczeń – najpierw jako Żyd w okupowanej Polsce, potem jako powstaniec w 1943 roku w getcie białostockim i wreszcie, po wojnie, w ciągu swojej ponadczterdziestoletniej pracy historyka. Wykazując skalę współsprawstwa pewnych segmentów polskiego społeczeństwa w eksterminacji Żydów tego kraju, Datner nie był sam. Emanuel Ringelblum, założyciel Oneg Shabbat, podziemnego archiwum getta warszawskiego, oszacował, że liczba żydowskich ofiar zabitych jedynie przez polskich policjantów sięgnęła „setek tysięcy”. Niestety Ringleblum nie mógł przeprowadzić tak drobiazgowych badań, jakich wymaga Berendt. Siódmego marca 1944 roku, 73 lata temu, gdy krył się w swoim bunkrze w Warszawie, został złapany przez polską Policję Kryminalną, a następnie zastrzelony przez Niemców. Poza tym, gdyby Berendt był na bieżąco z obowiązującą wiedzą, wiedziałby, że liczby Datnera zostały potwierdzone przez niedawne badania, biorące pod uwagę opracowania i dokumenty wytwarzane przez polski ruch oporu podczas wojny.

Cały naród ratuje swoich Żydów

czytaj także

Kończąc polemikę, Berendt mocno stwierdza, że „nie można zgodzić się na rozciągnięcie odpowiedzialności za ich zbrodnie na dziesiątki milionów ludzi, którzy żadnej zbrodni nie popełnili. W cywilizowanym świecie nie obowiązuje zasada domniemania winy”. Rzeczywiście, z rozciąganiem odpowiedzialności nie można się zgodzić, tym bardziej, że niczego takiego ani ja, ani Ofer Aderet w swoim artykule nie twierdzimy. Niestety, oburzenie wsparte o brak wiedzy to przepis na bardzo kiepską historię.

Gdyby Berendt postanowił przekuć swoje oburzenie w coś dobrego, jeśli jest naprawdę zainteresowany najnowszym stanem badań w dziedzinie historii stosunków polsko-żydowskich, to powinien pouczyć swojego przełożonego, dr. Jarosława Szarka, dyrektora IPN, na temat prawdziwej tożsamości sprawców masowego morderstwa Żydów w Jedwabnem. Dr Szarek, jak dowiedzieliśmy się z jego zeszłorocznego oświadczenia, uważa, że za tę zbrodnię odpowiadali Niemcy. Berendt mógłby także zbadać sprawę oburzającej wystawy w niedawno otwartym Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej, wytworze jego instytucji, która bezwstydnie przeinacza historię Szoah. Wreszcie, mógłby oświecić polską minister edukacji, która do dziś nie jest wstanie przyznać, że to Polacy dokonali mordu na Żydach w niesławnym pogromie kieleckim w 1946 roku. Berendt mógłby też zająć się licznymi innymi skandalicznymi insynuacjami, przeinaczeniami i wprost kłamstwami, które zaśmiecają dziś media w Polsce. Jednak taka próba – ze względu na obecny klimat polityczny – wymagałaby pewnej odwagi.

przeł. Ola Paszkowska. Jest to tłumaczenie tekstu, który ukazał się 19 marca w „Haaretz”.

***
Jan Grabowski – profesor historii na Uniwersytecie w Ottawie (Kanada), członek Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy IFiS PAN. Opublikował m.in. Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu (2011) oraz rozszerzone wydanie anglojęzyczne tej książki – Hunt for the Jews: Betrayal and Murder in German-Occupied Poland (2013).

Janicka: PiS chce autocenzury i penalizacji badań nad Zagładą:

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Z tego artykułu wyziera nieme pytanie – z jakiego powodu?
    Odpowiedź jest niezwykle prosta. Dokładnie z tego samego, z którego powstał Jüdischer Ordnungsdienst.

  2. pan Grabowski chce skłócić Polaków i Żydów, i celowo sieje propagandę nienawiści. Jeżeli jest prof historii, to doskonale wie, że Polacy nie mogli posiadać radia, nie mówiąc o jego słuchaniu. Wie też że Kościół katolicki był (pro) niemiecki, więc wrzucanie władz kościelnych do jednego worka z polskimi obywatelami jest jawną manipulacją, zapewne tez wie kto był “inscenizatorem” pogromu kieleckiego. Na takie bajki może nabierają się ludzie za oceanem, ale nie w Polsce, mam nadzieję że ludzie w Izraelu też się na to nie nabierają.

  3. Myślę, że nie to jest najważniejsze (choć bardzo ważne), że wciąż nie potrafimy rozmawiać o swoich świństwach z przeszłości, choć od innych (czytaj: Ukraińców), wymagamy ukorzenia się, ale to, że nie ma żadnej pewności, iż dzisiaj zachowalibyśmy się lepiej. Stosunek nasz, jako społeczeństwa, do muzułmańskich uchodźców zdaje się przemawiać za tym, że niepokój w tej sprawie jest uzasadniony.

    1. My to nic. Sposób fałszowania historii przez samych żydów – to dopiero są historie, które się w głowie nie mieszczą! Jak zwraca na to uwagę pani dr Ewa Kurek (wiele ciekawych rozmów z nią na YouTube) zajmująca się od 30 lat badaniem relacji polsko-żydowskich, historia przedstawiana jest przez większość historyków żydowski wg zasady; “o naszych winach nie mówimy, o winach innych trąbimy na cały świat” Co maja do ukrycia Żydzi? Bardzo wiele. Ukrywana jest przede wszystkim rola samych Żydów w holokauście: sprawa gett założonych z inicjatywy Żydów i wysiłkiem samych Żydów, ich administrowanie przez samych Żydów ściśle i gorliwie współpracujących przy tym z Niemcami. Administracja Judenratów jest bezpośrednio odpowiedzialna za doprowadzenie do głodu mas żydowskich w gettach. Żydzi z Judenratów opodatkowali swoich współbraci tak, że dosłownie każda kromka chleba wymagała zapłacenia podatku. Wszyscy pamiętamy obrazki głodujących dzieci w gettach, ale nikt nie wie i nie chce mówić , że to nie Niemcy byli za to odpowiedzialni, ale polityka administracyjna żydowskich Judenratów i wysokie podatki jakie zostały przez tą administrację na swoich współbraci nałożone. Większość tzw. czarnej roboty związanej z wywózką do obozów wykonywała żydowska policja: wyciąganie ludzi z domów, segregacja i upychanie do wagonów. Załadunek Żydów do każdego pociągu był robiony rękoma żydowskiej policji prze nadzorze tylko 2 ( słownie: dwóch) SS-manów. Jest wiele innych spraw przemilczanych przez Żydów. Jeszcze raz polecam wywiady z panią dr Ewą Kurek na Youtube: bez chamstwa, rzeczowo i bez taryfy ulgowej dla narodu wybranego.

  4. Polskie elity nie bardzo mogły pomagać Żydom, ponieważ długo zanim Zagłada się rozpoczęła, to one, głównie, były na celowniku d w ó c h okupantów. Katyń, czy Sonderaktion Krakau miały miejsce przed atakiem niemieckim na Sowiety, zaraz po nim wymordowano polskich profesorów w Lwowie. Systematyczne mordowanie Żydów rozpoczęło się wraz z Operacją Barbarossa.
    Przez pierwsze dwa lata wojny polskie elity mordowano, wywożono do obozów katorgi, zarówno niemieckich, jak i sowieckich, rozstrzeliwano w masowych egzekucjach. Systematycznie dokonywano na nich f i z y c z n e g o unicestwienia. Żaden naród, nie został tak sterroryzowany przez Niemców jak naród polski, a i na mapie zbrodni sowieckich Polacy sytuuja się boleśnie prominentnie. Zanim więc zacznie się orzekać o postawie polskich elit wobec Zagłady, dobrze byłoby je porządnie zdefiniować i starannie opisać ich sytuację w omawianym okresie. Straszliwie przetrzebione i żyjące w nieustającym śmiertelnym zagrożeniu, często zmuszone do życia w kryjówkach, enklawy tych elit, latach 39-41 funkcjonowały w warunkach nadzwyczaj zagrożonego bezpieczeństwa własnego na okupowanych terenach IIP i też nie zawsze mogły liczyć na pomoc systematycznie brutalizowanych, wygłodzonych i okradanych, sukcesywnie demoralizowanych przez okupantów, obywateli.

  5. Prześladowanie Żydów nigdy nie miało żadnych racjonalnych podstaw. Podobnie zresztą jak szykany wobec czarnych, żółtych, czerwonych, gejów, feministek, cyklistów itp. itd. W związku z tym trzeba było wymyślać niezliczone brednie i bzdury które uwiarygodniały prześladowania. Przed II wojną również w Polsce istniały środowiska antysemickie. Przygotowywały pole do rozwiązania kwestii żydowskiej. Cytat z “Falangi” 1938 nr 22 artykuł Kazimierza Hałaburdy ” Dopiero dyktator nacjonalistycznej Turcji rozwiązał zagadnienie mniejszości”
    – Ormianie w Turcji odgrywali rolę Żydów. Ataturk powiedział sobie że lepsze jest jedno wielkie barbarzyństwo z pozytywnym wynikiem niż szereg raz po raz tłumionych zamieszek. Toteż gdy po zwycięstwie nad Grekami we wschodniej Turcji rozpoczęła się rzeź Ormian, nie tylko nie przeszkadzał, lecz wręcz oświadczył że Turcja jest dla Turków. Gdyby zaproponował Ormianom wyniesienie się w warunkach pokojowych byliby odpowiedzieli, że nie chcą wyjeżdżać i nie mają dokąd. TURECKI SPOSÓB JEST NAJLEPSZY!
    Tak pisał Hałaburda ale i inni autorzy związani z Młodą Polską nie wykluczali fizycznej likwidacji Żydów. Oczywiście nie w komorach gazowych gdyż taka “zaawansowana” technologia była w zacofanej Polsce niedostępna. Mord miałby prawdpodobnie formę zbliżoną do bestialstwa które odbywało się np. w Katolicko Ustaszowskiej Chorwacji (patrz Jasenovac) gdzie sami Niemcy (sic !) byli przerażeni skalą okrucieństwa jakie tam miało miejsce. A środowisko skupione wokół B.Piaseckiego to przecież wykształcona elita. Więc jak wyglądały poglądy “ludu” ( ok. 40% analfabetów) można sobie tylko wyobrazić.

    1. Nie miało podstaw? Na przykład handel niewolnikami albo nieuczciwe praktyki handlowe nie dają takich podstaw?

      1. Handel niewolnikami mógł rodzić sprzeciw skierowany w handlarzy, podobnie nieuczciwe praktyki handlowe ale dlaczego miałaby być prześladowana cała społeczność ?

    2. Elf czy jak ci tam: zrob mature,a potem pisz. Nawet na lewicy wiedza czym byla Mloda Polska debilu.

      1. zrub maturę -ty głupi pomiocie z z zapyziałej gubernii. Związek Młodej Polski był młodzieżową przybudówką OZON – u (Obóz Zjednoczenia Narodowego). Pułkownik Adam Koc oddał ją Bolesławowi Piaseckiemu i tym samym dostała się w ręce falangistów. “Młoda Polska” była czasopismem wydawanym tegoż ruchu. Z ruchem i czasopismem było oczywiście związane pewne środowisko i o tym piszę.

        1. elf- jestes obszczymurze precyzjny jak z liczba analfabetow w II RP. Kompromitujesz sie nie mniej niz bajkopisarz Grabowski czy inni z jego bankomatu.

          1. No tak zabrakło argumentów. To w sumie zrozumiałe – trudno od potomka parobków wymagać czegokolwiek. Potrenuj na forach psychoprawicy

          2. Elf- piszesz obszczymurze o sobie,nalezysz do tych co w kilku zdaniach myli epoki,prady literackie,podaje jako argumenty mix nazwisk,ktorych nawet nie masz pojecia co zrobili w historii,uogolniasz ,podajesz falszywe dane jak o analfabetyzmie. Zatem to co robi spolka od bajkopisarza Grabowskiego. Emocjonujesz sie snujac narracje quasi historyczna,ktora dowodzi tylko twego braku podstawowego wyksztalcenia i swiadczy o emocjonalnym zaburzeniu. A na koniec ,na podstawie wlasnego belkotu ,odwolujesz sie do wyobrazni zamiast faktow. Przeciez inteligentni ludzie widza tu,ze sobie nie radzisz.

          3. “myli epoki, prądy literackie” ….. No cóż, rzeczywiście o prądach literackich i epokach nic nie pisałem. Trzeba czytać ze zrozumieniem i w ogóle dużo, dużo czytać, uzupełnić wiedzę – może potomkowie w siódmym pokoleniu będą mogli spojrzeć na frak. A najlepiej zakładaj gumkę żeby debili nie płodzić.

        2. Jeżeli już każesz komuś zrobić maturę, to podpowiem, że “zrób”. Jak robiłeś doktorat, to nie powiedzieli?

    3. Nie prawda, że nie było żadnych racjonalnych podstaw prześladowań Żydów. Oczywiście to nie temat na dyskusję w komentarzach, ale ogólnie można streścić to w haśle braku lojalności wobec krajów w których Żydzi po wygnaniu znajdowali schronienie. Mówi się wręcz, że ich niewdzięczność jest ich cechą narodową. Zdrady, nieuczciwość w płaceniu podatków, skrywana pogarda (tak, tak!) wobec chrześcijaństwa i inne. Zachęcam do znalezienia wykładów pani dr Ewy Kurek na YouTube. Poza tym, nie czytałem jeszcze tego, ale podobno wiele o tym jest w niedawno wydanej książce A.Sołżenicyna o historii Żydów w Rosji pt.:”200 lat razem”.

      1. Jeżeli to ma być argument da wymordowania 6 milionów ludzi to dość słaby

    4. Żeby uwierzyć w to, że to tak naprawdę zwierzęca niczym nieuzasadniona nienawiść do jakiejś grupy etnicznej, która w dodatku potrzebowała jakiegoś pretekstu i ujścia, więc wymyślano jej powody, to trzeba być jednak głupcem. xD To ma być bardziej racjonalne wytłumaczenie niż to, że Żydzi byli fatalnymi sąsiadami i swoimi działaniami działali na szkodę Polaków w ten czy inny sposób, traktując ich w sposób, który spotykał się z reakcją? NIEEE, przecież to durne. Na pewno bez powodu wyrzuceni ze 100 różnych państw na przestrzeni setek lat. Po prostu wszystkie narody pałają zwierzęcą nienawiścią do Żydów, ale na szczęście nasi żydowscy nadludzie nam to wybaczają. 😉 co za debil

  6. Żydzi nie ratowali Polaków. Przeciwnie. Brali udział w zbrodniach.

    Niedawno ogłoszono bardzo specyficzne, lecz zarazem wiarygodne źródło „Kronikę panien benedyktynek opactwa Świętej Trójcy w Łomży (1939 – 1954)”, sporządzoną przez siostrę Alojzę Piesiewiczównę (Łomża 1995). Zacytujmy jej fragmenty dotyczące dni 20 – 22.06.1941 roku:

    20 czerwiec.
    Uroczystość Serca Pana Jezusa. Dzień przeokropny dla Polaków pod zaborem sowieckim. Masowe wywożenie do Rosji. Od wczesnego rana ciągnęły przez miasto wozy z całymi rodzinami polskimi na stację koleją. Wywożono bogatsze rodziny polskie, rodziny narodowców, patriotów polskich, inteligencję, rodziny uwięzionych w sowieckich więzieniach, trudno się było nawet zorientować jaką kategorię ludzi deportowano. Płacz, jęk i rozpacz okropna w duszach polskich. Żydzi za to i Sowieci tryumfują. Nie da się opisać co przeżywają Polacy. Stan beznadziejny. A Żydzi i Sowieci cieszą się głośno i odgrażają, że niedługo wszystkich Polaków wywiozą. I można się było tego spodziewać, gdyż cały dzień 20 czerwca i następny 21 czerwca wieźli ludzi bez przerwy na stację. (…) I na prawdę Bóg wejrzał na nasze łzy i krew.
    22 czerwiec.
    Bardzo wczesnym rankiem dał się słyszeć warkot samolotów i od czasu do czasu huk rozrywających się bomb nad miastem. (…) Kilka bomb niemieckich spadło na ważniejsze placówki sowieckie. Zrobił się niesłychany popłoch wśród Sowietów. Zaczęli bezładnie uciekać. Polacy cieszyli się bardzo. Każdy huk rozrywającej się bomby napełniał dusze niewypowiedzianą radością. Za kilka godzin nie było w mieście ani jednego Sowieta, Żydzi pochowali się gdzieś po suterenach i piwnicach. Przed południem więźniowie opuścili cele. Ludzie na ulicach rzucali się sobie w ramiona i z radości płakali. Sowieci cofali się bez broni, ani jednym strzałem nie odpowiedzieli następującym Niemcom. Wieczorem tego dnia w Łomży nie było ani jednego Sowieta. Sytuacja była jednak nie wyjaśniona – Sowieci uciekli, a Niemcy jeszcze nie weszli. Następnego dnia 23 czerwca tak samo pustka w mieście. Ludność cywilna rzuciła się na rabunek. Rozbito i zrabowano wszystkie składy, bazy i sklepy sowieckie. Wieczorem 23 czerwca weszło kilku Niemców do miasta – ludność odetchnęła”.

    Danuta i Aleksander Wroniszewscy w reportażu „Aby żyć” (zamieszczonym w „Kontaktach” z 19.07.1988 roku) odnotowali relację mieszkańca Jedwabnego:

    “Pamiętam jak wywozili Polaków do transportu na Sybir, na każdej furmance siedział Żyd z karabinem. Matki, żony, dzieci klękały przed wozami, błagały o litość. Ostatni raz dwudziestego czerwca 41 roku.”

    Jeśli chodzi o ewidencje strat w obozach posiadamy jedynie dane cząstkowe. Wiadomo np., że spośród 10 tysięcy Polaków zesłanych na Kołymę i Czukotkę przeżyło tylko 171 osób. Na Czukotce spośród 3 tysięcy Polaków nie przeżył nikt. Tymczasem łagrów, gdzie byli przetrzymywani Polacy, było ok. 130.
    Ustalenie faktycznej liczby ofiar wymaga dalszych badań.

    Ujawniło się, że ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już w szczególności na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu (…) po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami Państwa Polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych.
    (Dowódca AK, gen. Stefan Rowecki-„Grot”, 25 września 1941 r.)

    Żydzi „są dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludności polskiej”.
    (Komendant Okręgu Walki Zbrojnej AK – ppłk., później generał, Nikodem Sulik, 25 lutego 1941 r.)

    Dlaczego (…) dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polski i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej?
    (Gen. Władysław Sikorski, 11 czerwca 1942 r.)

    Wśród kolaborantów, którzy przybyli, aby pomagać sowieckim siłom bezpieczeństwa w wywózce wielkiej liczby niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci na odległe zesłanie i przypuszczalnie śmierć, była nieproporcjonalnie wielka liczba Żydów.
    (Norman Davies, 9 kwietnia 1987 r.)

  7. Jak na profesora sporo tu kazuistyki i dojmującej stronniczości. “Dlaczego tak wielu ludzi było skłonnych ryzykować życie, łamiąc różne inne przepisy niemieckie, ale Żydzi z takim trudem znajdowali schronienie?” – brawo, takie chwyty retoryczne muszą być bardzo chwytliwe, popytne i pewnością robią wrażenie wśród badaczy stosunków polsko-żydowskich czy to ze Stanów czy też Izraela. Ale czy naprawdę panu Grabowskiemu trzeba tłumaczyć jak wielka była skala nieugiętości i poświęcenia, które trzeba było zaangażować w ukrywanie/karmienie/opiekę nad żywym człowiekiem w czasach zarazy? I że to była brawura zupełnie innego kalibru niż trzymanie szynki na strychu albo przemycanie antyhitlerowskich dowcipów wśród kumpli na ulicy? Ktoś tu chyba trywializuje poświęcenie tych tysięcy osób osobiście zaangażowanych w ratowanie Żydów, którym udało się wyślizgnąć z gett. “Symptomatyczny jest fakt, że wielu Polaków uhonorowanych medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata zwróciło się do Yad Vashem z prośbą o zachowanie anonimowości z obawy przed sąsiadami” – co to znaczy wielu jeśli mogę zapytać? czy to jest przedział 20-70%? A może liczba 76?

  8. W jednym pan Grabowski nie ma racji. Wzięta z kosmosu liczba 10 procent jest nadal naukowo nie udowodniona

  9. Niestety. Żydowskie elity również. Zakładając, że fakty podane w książce są prawdziwe, wypada zwrócić uwagę na zadziwiające zjawisko. Po pięćdziesięciu latach od wydania Wielkiej Encyklopedii Powszechnej podającej straty ludności na terenach przedwojennej Polski w wysokości 6.028.000,/WEP t.9 s.68/ w tym 2.700.000 Żydów,/WEP t.12 s.877/ w kolejnej wydanej przez GW liczna strat spadla do 5.600.000, w tym 2.800.000 Żydów /Encyklopedia GW t.12 s.106/. Inne, ciekawe manipulacje, to zmniejszona liczba ofiar zamordowanych w obozach koncentracyjnych i zagłady. Nikt nie piśnie na ten temat słowa. Martwa cisza. Podobnie niepopularny, dla wielu nieznany temat getta w Łodzi /Litzmanstadt/ Dla wielu zgromadzonych w Muzeum Polin było niezrozumiale, że na fotografiach z getta nie było Niemców. Dopiero prelegent z Berlina, wyjaśnił zacnemu gronu, że Niemców tam nie było, a sami gospodarze getta spełniali wszystkie obowiązki zgodnie z życzeniami nazistów.
    Od lat, relatywizowana jest odpowiedzialność prawdziwych sprawcow mordów i pomniejszania ich odpowiedzialności, a jednocześnie przypisywania Polakom jako narodowi totalnej winy za zagładę Żydów. Piszą to zresztą autorzy, wychowani i edukowani w Polsce, którzy na Zachodzie wyrabiają sobie pole dla utrwalania popytnej naukowej sfery. I nie ma co dyskutować o faktach, jeśli są faktami. Nie można jednak poważnie traktować wypowiedzi tych, którzy przedstawiają okupowaną Polskę, jako kraj niemal z własnym rządem i własną policją, granatową, lasy pelne partyzantów, a ludność czyhającą na żydowski majątek. Po wojnie władze, prokuratura i sądy były wystarczająco obsadzone, żeby ścigać sprawcow antyżydowskich zbrodni. Przypisywanie ówczesnym komunistom z PPR i PZPR ex post antysemityzmu i ściemniania, jest historycznym oszustwem. Brakuje zarazem próby podjęcia rzeczowej odpowiedzi, jak to się stało, że w obliczu Zagłady Polacy i Żydzi szli osobno. Przy zakładaniu warszawskiego getta władze niemieckie konsultowaly z Gminą Żydowską sprawę granic. Jednak brak wzmianki, czy o tych rozmowach zainteresowani podjęli próbę poinformowania strony polskiej. Można odnieść wrażenie, że samo stworzenie gett w pewnym stopniu sprawiło, że ludność poczula złudną nadzieję, że lapanki, rozstrzeliwania na ulicach, wywozy na roboty do Niemiec pozostaną domeną Polakow. I odwrotnie, Polacy sądzili, że Żydzi ponownie uratują się , żyjąc w wyizolowanych od wojny warunkach. Złudzenia szybko pękly, ale porozumienie okazało się spóźnione. Dzisiejsi nadacze tego nie dostrzegają, ale raz wjechawszy na drogę do kasy, twardo prowadzą tezę, która ma doprowadzić do stwierdzenia już przytaczanych faktow, że to porządni Niemcy bronili Żydów przed polskimi nazistami. Wszak według autora owej książki, to granatowi policjanci sami, bez poinformowania niemieckiego dowództwa, organizowali polowania. Na szczęście dla badacza spisali to dokładnie i przez pól wieku archiwiści dbali, aby cenne relacje znalazły się w ręku prawdziwego naukowca. Nie ostatni taki przypadek. Czarno to widzę.

  10. Mn. “Ciekawe dlaczego usunięto mój poprzedni post o podobnej treści”.
    Działają funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy. Tym razem w wersji light.

  11. Informuję, że mój wpis w momencie publikacji (po 2 godz. od wpisu, wcześniej został usunięty, wobec czego zapytałem administratora o wyjaśnienie z jakich powodów) miał już 4 minusy na wejściu. Jak to możliwe ?

  12. My Polacy możemy być dumni z tego co zrobiliśmy dla Żydów w czasie ii wojny światowej. Uratowalismy ich od 30 do 120 tysięcy pomimo kary śmierci dla całej rodziny człowieka który ratowal. AK likwidowalo szmalcownikow i działała Żegota. Hańbą jest pisanie ze Polska partyzant Kazimierz była nastawiona antyzydowsko. Ciekawe dlaczego usunięto mój poprzedni post o podobnej treści

  13. Poniżej dyskusja dotyczącza rzeczonej książki profesora Grabowskiego. Sapienti sat.
    link – http://historia.org.pl/2011/02/22/judenjagd-polowanie-na-zydow-1942-1945-studium-dziejow-pewnego-powiatu-j-grabowski-recenzja/. Zastanawiające jest to, że to Polakom zarzuca się zbrodniczość wobec Żydów w określonych mediach jak Gazeta Wyborcza czy Krytyka Polityczna. Natomiast nie omawia się tam żydowskiej kolaboracji z nazistami w czasie II wojny światowej w Polsce, w szczególności działalność policji żydowskiej w gettach oraz polityki judenratów. Polecam książkę “Żydowscy kolaboranci Hitlera” Ireneusza Lisiaka opartą o źródła żydowskie. Link do spotkania autorskiego -https://www.youtube.com/watch?v=SdJpvhYYVbI

    Rzeczywiście – piękna recenzja, tyle że „prawdziwa” tak jak recenzowana praca. Mówiąc krótko, autor Jugendjagd wziął sobie za cel udowodnienie postawionej tezy i aby ją udowodnić naprawdę się „postarał”, sięgając po przykłady niemalże z całej Polski. Równie dobrze mógł odwołać się w niektórych sprawach do czasów Imperium Rzymskiego. Tajemnicą pozostaje, czy powiat dąbrowski wybrał drogą losowania. Chyba tak, gdyż popełnia również błędy merytoryczne, które nie powinny wystąpić nawet w pracy popularno-naukowej, jak np. wprowadzenie w błąd czytelników, że spis powszechny z 1921 r. był ostatnim, w którym liczbę ludności podano z podziałem na poszczególne miejscowości. Grabowski w pogoni za wygodnymi dla niego przykładami jeździł po całej Polsce (pomimo iż praca, jak zaznaczono w tytule miała dotyczyć powiatu dąbrowskiego), zapomniał natomiast wstąpić do oddziału APKr oddział w Tarnowie i przynajmniej przeglądnąć dokumentację gmin zbiorowych. Pomijam tutaj niegodziwość jakiej się dopuścił omawiając postawę kardynała Sapiehy.

    ODPOWIEDZ
    Mateusz Pielka
    19 sierpnia 2014 o 19:12
    Wiadome było, że na terenie na którym skupił się autor pracy odbywały się tzw. polowania na Żydów. Postanowił więc to opisać – jakie tu pisanie pod tezę?

    ODPOWIEDZ
    Krzysztof
    20 sierpnia 2014 o 13:20
    A takie, proszę Pana, że autor podaje więcej przykładów z Tarnowa, powiatu mieleckiego i innych, niż z powiatu, o którym pisze.
    Autor segreguje zeznania świadków. Otóż, podzielił ich na w jego przekonaniu, wiarygodnych i niewiarygodnych. Jak wiarygodni są jego żydowscy świadkowie, uważny czytelnik może przekonać się czytając aneksy, oczywiście po części dotyczące całego szeregu miejscowości z poza powiatu dąbrowskiego, jak np. Tarnowa, Ryglic, Radomyśla Wielkiego, Książa Wielkiego, Wojnicza, Dulczy Wielkiej. Ktoś, nie mieszkający na terenie omawianego powiatu (przykładowo w USA), może uznać, że oprócz Tarnowa, wymienione w aneksach miejscowości wchodziły w skład powiatu dąbrowskiego. Być może czyni to nawet celowo, lub sam się w swoich wywodach pogubił przypisując Dulczę Wielką do powiatu dąbrowskiego (s. 231.) Wracając do aneksów i świadków. W relacji Izaaka Stiegliza z Dąbrowy Tarnowskiej (s. 187) znajdujemy informację, że przed wysiedleniem „Niemcy nałożyli na miasto kontrybucję w kwocie 100000 zł i około 100 sypialni, 100 jadalni i 100 urządzeń kuchennych. Jak duże było to „około” świadczy zeznanie Waltera Mileta (s. 221), który wspomina o kontrybucji w wysokości 1000 zł (sic!), 50 urządzeniach do jadalni, 50 sypialniach oraz 50 urządzeniach kuchennych.
    Szuka Grabowski przejawów antysemityzmu w powiecie dąbrowskim w dwudziestoleciu międzywojennym i zadaje pytanie: „czy ludność powiatu tarnowskiego (sic!) była już przed wojną „zarażona antysemityzmem„ (s. 24-25)„. Pisze więc, o rozrzuceniu antysemickich ulotek na jarmarku w Ryglicach, o agitacjach antysemickich w Brzesku, o tym, że policjanci w Szczurowej w odpowiedzi na skargę jednego z Żydów o pobicie wrzasnęli – „Co tu chcesz żydzie parszywy?”. Na postawione pytanie, aż się ciśnie odpowiedzieć pytaniem: A co ma ”piernik do wiatraka” – panie profesorze Grabowski. Biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo, że spore zainteresowanie opracowaniem, skłoni autora do powtórnego jej wydania, proponuję mu dokładniej poczytać prasę z okresu międzywojennego. Znajdzie tam również informacje na temat antysemickich wystąpień w powiecie dąbrowskim, z których najpoważniejsze miały miejsce w 1932 r. w Szczucinie, a spowodowane były ciągłym podwyższaniem opłat targowych, przez dzierżawców żydowskich. Wykorzystanie wszystkich dostępnych źródeł jest warunkiem obiektywnego spojrzenia, na tak delikatny problem jak wzajemne relacje polsko-żydowskie, które rzeczywiście pod koniec okresu międzywojennego nie były najlepsze.
    Autor zbyt często posługuje się zdaniem: „Z braku opisów dotyczących Dąbrowy, sięgnę do opisu… i można jeszcze przymknąć oko, gdy sięga do opisów z Tarnowa (chociaż i to jak się wydaje jest nieuzasadnione, gdyż inny rodzaj więzi społecznej występował pomiędzy Polakami i Żydami w miasteczkach, a inny w dużych miastach. Po takim rozpoczęciu wątku, autor opisuje wydarzenie, który następnie przyjmuje już za fakt. Przykładowo, na s. 47 posługuje się przykładem z Tarnowa, ale już na. s 49 pisze: „Niesłychana brutalność akcji w Dąbrowie, Tarnowie (zauważmy, że Dąbrowę stawia nawet na pierwszym miejscu) i w okolicach zdawała się wywierać wrażenie nawet na administracji niemieckiej z pobliskich miasteczek”.
    Pierwsza faza Judenjagt polegała na mobilizacji oddziałów ewakuacyjnych nadal przebywających w powiecie – pisze Grabowski, polskiej policji granatowej, junaków ze Służby Budowlanej „Baudienst„ (w Dąbrowie nie było oddziałów „Baudienstu„), żydowskiej Służby Porządkowej (na stronie 55 zarzucał Kozaczce mijanie się z prawdą, gdy pisał o żydowskiej policji wyłapującej Żydów) oraz innych pomocników i ochotników rozmaitego autoramentu. Tu znowu rozpoczyna się wyliczanie: „Jeden z ocalonych z getta tarnowskiego…„, „wierny opis polowania na Żydów zachował się w Dzienniku Stanisława Żemińskiego z Łukowa”, „W poniedziałek w Trzebieszowie, jakaś straż obywatelska…”, „W dniu 5 listopada przejeżdżam przez Siedliska. Chłopi kupują kosy…” i na końcu 1 przypadek z Dąbrowy: „W jednym z większych bunkrów (przy ulicy Nadbrzeżnej), na którego trop wpadł Józef Kucharski Niemcy znaleźli 18 osób”. Ten jeden przypadek posłużył autorowi do uogólnienia: ”W Dąbrowie wyciąganiem Żydów ukrytych w bunkrach, też zajmowali się okoliczni mieszkańcy”. Zadaję zasadnicze pytanie: Jak można na podstawie jednego donosu oceniać postawę całej społeczności? Należy podkreślić, że informacja ta oparta jest na zeznaniach 1 świadka. Kontynuując, autor pisze i to znowu musi budzić irytację: ”Choć nie zachowały się inne opisy wyciągania z bunkrów Żydów, nie mogło się to w sposób istotny różnić od tego, co zapisał w swoim dzienniku Zygmunt Klukowski, lekarz z położonego pod Zamościem Szczebrzeszyna” (sic!).
    Samego siebie przeszedł jednak prof. Grabowski, zarzucając zasłużonej i patriotycznie nastawionej bolesławskiej straży pożarnej prowadzenie ćwiczeń pod kątem polowania na Żydów (to już wygląda na obsesję). Oczywiście, jego zdaniem przykładem może być akcja strażaków z Racławic (przy okazji dowiadujemy się, że jest to wieś pomiędzy Miechowem a Olkuszem). Tu Grabowski na podstawie 1 przypadku i 2 niepewnego, w swych uogólnieniach idzie dalej: „Zachowanie się straży pożarnych w dystrykcie krakowskim nie odbiegało od tego co działo się w innych obszarach Generalnej Guberni„- tu przykład degeneratów z Wołomina i Stoczka. Ale, co ma straż pożarna ze Stoczka do straży pożarnych z powiatu dąbrowskiego. Ze Stoczka, rusza Grabowski do Mszany Dolnej i pisze, że „u jednego gospodarza w Skrzydlnej„ ukrywają się dwaj Żydzi„, których schwytanie zlecono strażakom. Te, przykłady mają udowodnić ”zbrodniczą działalność” straży pożarnych w powiecie dąbrowskim. Strażaków używano, też do innej ”zbrodniczej działalności”. Otóż, w Szczurowej po masakrze miejscowych Cyganów, mieli obstawić miejsce egzekucji i pochować pomordowanych.

    ODPOWIEDZ
    Piotrek
    19 sierpnia 2014 o 20:46
    M.P.: normalne, jeśli ktoś z naszych naświetli coś innego niż chwałę oręża polskiego, dzielną AK, zawsze idealne podziemie to wszystko jest pisane pod tezę, nawet Judenjagd, nawet wspomnienia Żydów jakich dość było wydanych…

    ODPOWIEDZ
    Krzysztof
    20 sierpnia 2014 o 14:29
    Proszę Pana – w szeregach AK również znajdowali się degeneraci. Nie przeczę, że wielu Żydów zostało wydanych Niemcom przez konfidentów,na których jednak to AK wydawało i wykonywało wyroki śmierci. Przykładowo, s. 106, wspomniany Wojciech Ł. został rozstrzelany ( o czym Grabowski jednak nie wspomina). Jakoś dziwnie mało wymienia osób z powiatu dąbrowskiego odznaczonych medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Pisze również, że jedynie w stosunku do Żydów używano określenia „Strzelać Żydów”, co jest nieprawdą. Mieszkańcy wsi dąbrowskiej używali takich słów, również do swoich. W relacjach, często spotyka się określenie „Strzelali naszych”. Śmierć jest śmiercią i nie ma usprawiedliwienia dla morderców – bez względu na narodowość. Dla przedstawienia prawdy nie można jednak posługiwać się metodami stosowanymi przez prof. Grabowskiego, jak: manipulowanie faktami historycznymi, podawanie nieprawdziwych informacji, nadinterpretacja. Autor posługuje się również cudzymi tekstami naukowymi, jednym nadaje fałszywe znaczenie, inne wypacza, robiąc z nich wycinki (np. odnośnie postawy kardynała Sapiehy, s. 127), jeszcze innym, opisującym wydarzenia skrajnie patologiczne (s. 20), ale incydentalne – nadaje walor opisów uniwersalnych.

    ODPOWIEDZ
    Piotrek
    20 sierpnia 2014 o 21:41
    Indydentalni Żydzi stanowili 10 proc społeczeństwa, a w miasteczkach Galicji i nie tylko bywa i połowę i więcej ludności. Po wojnie – kilkadziesiąt ? tysięcy. 1/100 z tego co było przed wojną. Niemcy sami z siebie by tego nie zrobili – można poczytać opisy Żydów walczących w partyzantce, wspomnienia i inne jak to wyglądało. W Warszawie w czasie powstania w gettcie narodowe wydawnictwa cieszyły się, że Niemcy zrobią wreszcie porządek, opinia wielu zwykłych ludzi była podoba. Gdyby kościół katolicki chciał ocalić Żydów ocalałoby ich o wiele więcej. O tym co kościelne wydawnictwa pisały przed wojną – można poczytać. Brzmi ciekawie. Bodaj jeszcze w ’46 r. po pogromie kieleckim całkiem poważnie najwyższe kręgi kościelne tłumaczyły ambasadorowi USA, że Żydzi naprawdę do macy krwi potrzebują…
    O sile kościoła świadczy fakt, że w ’46 r. ówczesny metropolita częstochowski stwierdził, że to bzdura i żeby nie było zamieszek – tychże – nie było.
    Przy okazji i z boku na głębokiej wsi nie było Niemca wszędzie, urzędową siłę stanowił granatowy policaj i sołtys i to wiele razy od nich zależało co się będzie dziać. Gdyby w każdej dziurze miało by być po dwóch Niemców do pilnowania to by ich moment brakło…

    ODPOWIEDZ
    Krzysztof
    20 sierpnia 2014 o 23:06
    Pan zmienia temat, podobnie jak Grabowski podając przykłady z Warszawy, Kielc i Częstochowy. Odnośnie czasów powojennych i wpływów kościoła, to radzę naprawdę poczytać pamiętniki i wspomnienia więźniów UB.
    Na gminnych posterunkach żandarmerii w powiecie dąbrowskim dowódcą był zawsze Niemiec. Nie mogło ich niestety zabraknąć, gdyż w przypadku „usunięcia”, życie tracili zakładnicy. Dlatego AK nie wykonywała nawet orzeczonych wyroków.
    Jeszcze raz powtarzam, że nie usprawiedliwiam postawy donosicieli i szmalcowników. Należy jednak nazwać zło złem, a dobro dobrem. Podam Panu relację Żydówki Liby Ehrenberg, zamieszkałej w Dąbrowie (Rynek 4), której Grabowski nie zamieścił: „To, że dziś żyję i chodzę po Bożym świecie, zawdzięczam tylko Polakom, którzy pomocy mi nie odmówili, gdzie się tylko znalazłam podczas okupacji. Najgorsze psy to byli policjanci żydowscy, którzy męża mego znaleźli w kryjówce i córkę. Oddali ich w ręce Niemców, którzy ich zastrzelili. Największym wśród nich łotrem był komendant Hersz Majer zwany przez Żydów za jego nadgorliwość wobec Niemców – Majer Kat”.
    Jeszcze, odnośnie postawy przedstawicieli Kościoła, ale nie w Stoczku, Mszanie, czy Bóg wie gdzie, ale w powiecie dąbrowskim. Otóż, 2 synom Mendla Kogla (to ten, któremu według Grabowskiego wyłupano łopatą złote zęby), fałszywe dokumenty, dzięki którym prawdopodobnie przeżyli wojnę wyrobił ryzykując życie, w Urzędzie Parafialnym w Bolesławiu ks. Wojciech Młyniec. O tym też Grabowski nie napisał. Albo o Zofii Bernat Śliski odznaczonej Medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata z Wólki Mędrzechowskiej (to tam, gdzie zorganizowano szeroko opisaną przez 1 świadka obławę w której jakoby uczestniczyła cała wieś), która przy pomocy tamtejszego oddziału AK uratowała Żydówkę Sofię. W tym przypadku (obława) wystarcza Grabowskiemu zeznanie jednego świadka i to oskarżonego, który broniąc siebie, chciał zrzucić odpowiedzialność na całą wieś.
    Przecież, tak segregując fakty i zeznania można udowodnić wszystko. A tak na marginesie, na miejscu OSP w Bolesławiu podałbym Grabowskiego do sądu o zniesławienie.

    ODPOWIEDZ
    Piotrek
    21 sierpnia 2014 o 21:38
    Na wsiach istniała jeszcze większa niechęć względem Żydów niż w dużych miastach. Mnie to nie dziwi. W ramach ciekawostek w okolicach podkrakowskich w jednym, nazwijmy to kościelnym, wydawnictwie opisano gospodarcze oblicze rejonu. Wszystko lub niemal wszystko było w rękach żydowskich, po wojnie – nagle w polskich. Cud mniemamy?
    Powiat dąbrowski, czy dowolny inny obejmował ileś wsi – a w takiej zabitej dechami dziurze to nie Niemiec rozgrywał wszystko, to nasi kochani obywatele byli źródłami informacji.
    Gdyby postawa polskiego społeczeństwa en masse była inna inny byłby los Żydów. Polecam poczytać ich wspomnienia, to zwykli ludzie stanowili największe zagrożenie.
    Problemem nie jest postawa pojedynczych księży, ale „góry”, i ich opinii nawet po wojnie, nawet mimo tego co działo się w czasie wojny.

    Paweł
    22 sierpnia 2014 o 14:53
    A w którym wydawnictwie? To Ty, Piotrze, czytujesz kościelne wydawnictwa? Znów miałkie teksty, coś słyszałem, nie wiadomo dobrze gdzie, kiedy i jak… Szczeólnie mnie to jakoś nie dziwi…

    Krzysztof
    22 sierpnia 2014 o 16:06
    Odnośnie mienia pożydowskiego: Po likwidacji getta przechodziło ono, nie na własność Polaków a administracji niemieckiej. Wynajmowano mieszkania za odpłatnością. Po wojnie przejęte zostało przez skarb państwa, a następnie przekazane samorządom, które po stwierdzeniu, że właściciel, lub spadkobierca nie żyje, sprzedawały najczęściej ograbione i zniszczone domy ludności miejscowej. Gdy okazało się, że właściciel lub jakikolwiek spadkobierca wrócił, majątek mu zwracano. Po odzyskaniu, był jednak przez Żydów najczęściej zaraz sprzedawany.
    Ja wiem, że tacy Grabowscy, Grossowie i in. najchętniej obwiniliby Polaków nawet o wywołanie wojny światowej, po to tylko by mogli mordować Żydów i bogacić się na ich „złotych zębach”. Biedni Niemcy nie potrafili Żydów odróżnić od Polaków, a wprost byli „przerażeni ich okrutnością”. Jakoś niewiele piszą Ci autorzy
    Jeszcze raz Panu tłumaczę, że każda miejscowość, każdy powiat był inny, a Grabowski pisze o powiecie dąbrowskim podając przykłady z całej Polski. Przecież, Pan to chyba zauważył.
    Podaje Pan przykład z okolic podkrakowskich, nie znam tamtejszych stosunków panujących na wsi. Wiem natomiast, że na wsi dąbrowskiej większym autorytetem od miejscowego proboszcza cieszył się ruch tu ludowy.
    Wbrew sugestiom Grabowskiego, abp Sapieha otwarcie interweniował u gubernatora Franka, o czym wiemy z żydowskiego źródła. O interweniowaniu metropolity Sapiehy w obronie Żydów u władz niemieckich już w 1940 r. pisał żydowski lekarz, dyrektor żydowskiego szpitala zakaźnego w getcie krakowskim Aleksander Biberstein w książce „Zagłada Żydów w Krakowie„ (Kraków 1985, s. 38). Niestety, jedyną reakcją na tę interwencję było – jak pisze Biberstein (dz.cyt., s. 223) – uwięzienie w obozie w Auschwitz trzech rabinów, którzy ośmielili się prosić o interwencję metropolity. Dlatego zdanie: ”nad zjawiskiem przerażającego zwyrodnienia, jak używanie do likwidowania Żydów młodzieży Baudienstu, specjalnie w tym celu napojonej wódką, nie chce się dłużej zatrzymywać”, jest wyrwane z kontekstu. Grabowski pisze: Zdanie to warto sobie dobrze zanotować – obejdzie się bez dalszych komentarzy.
    Otóż nie, Panie prof. Grabowski, dlatego, że wprowadza Pan czytelnika w błąd. Zapamiętać je należy, jako wyraz mądrości kardynała Sapiehy, który w ten sposób zwrócił uwagę Franka na bulwersujące fakty, a jednocześnie stwierdził, tak jak i nieraz w życiu codziennym mówi się – o tym, czy o tamtym – „szkoda z Tobą rozmawiać”.
    „Zdanie to warto sobie dobrze zanotować – obejdzie się bez dalszych komentarzy”.

    ODPOWIEDZ
    Piotrek
    22 sierpnia 2014 o 22:24
    Bo u nas tylko wyjątki:?
    „Obeszła [siostra] wszystkich znajomych Polaków, ale każdy bał się nas wpuścić”
    „Około godziny dziesiątej do sklepu wszedł jakiś Polak z Niemcem. Hier ist Jude powiedział Polak. Żołnierz wskazał mu ręką na stojące pod ścianami sklepu worki z żywnością. Polak wyszedł przed sklep i gwizdnął. Zjawiło się kliku polaków i zaczęli wynosić worki przed sklep…”
    „postanowiliśmy nawiązać kontakt z robotnikami, chcieliśmy zorganizować grupy partyzanckie. Kontaktu nie udało nam się nawiązać, gdyż Polacy nie życzyli sobie tego…”
    „Polskie urzędy Rada Miejska i Urząd Podatkowy, wydobyły z archuiwów dokumenty dotyczące zadłużenia Żydów sprzed 16 laty (rok ok. ’27). Zdzierano z Żydów ostatnią koszulę…”
    „[Jeden z synów gospodarza] zobaczył, że mój brat ma dobre buty, zażądał by mu je odstąpił…”
    „po wysiedleniu Żydów z miejscowości Iwaniska kilku tamtejszych Żydów porozumiało się ze znajomym Polakiem: ofiarowali mu sporą sumę w dolarach za wykopanie bunkra w lesie. Kiedy w bunkrze ukryło się czterech czy pięciu Żydów, Polak postanowił ich zamordować. W nocy zniszczył ich kryjówkę siekierą…”
    „… Wszędzie napotykaliśmy mur wrogości, nikt nie chciał nam udzielić pomocy…”
    Można tak jeszcze długo. Przy okazji ciekawe jakby to nazwać wykorzystanie sytuacji bliźniego w rodzaju – albo zabiję cię teraz, albo dasz mi wszystko co masz i może puszczę cię wolno – w kwestiach majątkowych.
    – o pogromie kieleckim – wersja bp Kaczmarka… http://wyborcza.pl/1,93057,3391598.html?as=3

    ODPOWIEDZ
    Paweł
    23 sierpnia 2014 o 01:02
    O, „Wyborcza”, dziwię się, że nie podajesz jakiś cytatów o kanibalizmie na ludności wyznania mojżeszowego…

    ODPOWIEDZ
    Krzysztof
    23 sierpnia 2014 o 09:21
    Znowu Pan zmienia temat, ale dobrze, że poruszył Pan sprawę długów Żydów z 1927 r. Najwyraźniej Polacy nauczyli się wreszcie egzekwować długi, a od kogo?
    Przykład z powiatu dąbrowskiego:
    ”(…)Żydzi tylko tego czekali. Pożyczali chłopom pieniędzy na weksel, na którym się nikt nie rozumiał, licząc nie wielki procent, bo tylko jeden krajcar od reńskiego na tydzień. Cóż to znaczył ten jeden krajcar od reńskiego na tydzień u chłopa nie umiejącego obliczyć, ile to wyniesie na rok! Że zaś pisać nikt nie umiał na tedy, wystarczyło, gdy pożyczający ręką nakreślił znak krzyża św. Na wekslu. Aby chłopu jeszcze ulżyć, brano od nich procenta z góry i skutek był taki, że chłop dostawał zaledwie parę reńskich, a dług miał na wekslu kolosalny. Pożyczył, podpisał, a nie rzadko resztę zgubił i o długu „na śmierć zabaczył”.
    Takim dobrodziejem w Dąbrowy był niejaki Singer, który zrobił wielki majątek na chłopach i odjeżdżając z Dąbrowy mówił, że nauczył chłopów z Dąbrowy rozumu.
    Pamięć tego pana wbiła się w głowy chłopów tak dalece, że jednego chłopa, który pożyczał też chłopom pieniędzy, zwano do śmierci „Zyngerem”.
    Ile wtedy poszło gruntów chłopskich i domów miejskich w obce ręce, ile dzieci miały po ojcach długów, które z mozołem ledwo oddać mogły, któż to dziś obliczyć potrafi?Jakub Bojko „Piast” 1919, nr 29.
    Odnośnie tzw. „pogromu kieleckiego”: W badaniach naukowych przewija się wątek inspiracji tych wydarzeń przez UB (mam nadzieję, że wie Pan jakiej narodowości byli w większości dowódcy), w celu odwrócenia uwagi od wyników sfałszowanego referendum.
    Trudno się również dziwić partyzantom, że nie chcieli Żydów w swoich szeregach, po ich masowej kolaboracji w początkowych latach wojny. W uchwale Rady Gminy w Mędrzechowie (powiat dąbrowski)
    dotyczącej protestu w sprawie projektu uznania Centralnego Komitetu Żydów Polskich za stowarzyszenie wyższej użyteczności czytamy: „W związku z projektem uznania Centralnego Komitetu Żydów Polskich jako stowarzyszenie wyższej użyteczności publicznej GRN kategorycznie protestuje przeciw temu, stojąc na stanowisku, że żydzi w Polsce w czasie inwazji niemieckiej działali na szkodę Państwa Polskiego, a po drugie wielu Polaków znajduje się dzisiaj bez żadnej opieki i nie korzysta z takich przywilejów” (Archiwum Narodowe w Krakowie, Oddział w Tarnowie, Akta Gminy Mędrzechów, sygn. Gm.Md.10, Prot. z dn. 9 VII 1945 r.). Gdybym, tak jak Pan i Grabowski podawał przykłady kolaboracji z całej Polski (a szczególnie z kresów wschodnich),to serwer by nie wytrzymał.
    Podobnie trudno dziwić się Polakom, którzy nie przyjmowali Żydów, a szczególnie rodzinom obarczonym kilkorgiem dzieci.
    Ja nie wiem, skąd się to bierze, że Żydzi, o to, że ich nie ratowano obwiniają wszystkich Polaków.
    Staje się to już nawet śmieszne. Otóż, wygląda na to, że Niemcy mogli ich masowo zabijać (uznano to już za normalne), natomiast Polacy ryzykując własnym życiem i życiem własnej rodziny powinni ich ratować.
    „Gazeta Wyborcza” i jej antypolska działalność to inny temat.

    ODPOWIEDZ
    Piotrek
    24 sierpnia 2014 o 01:34
    http://wiadomosci.onet.pl/prasa/joanna-tokarska-bakir-rozum-w-polsce-wysiada/q9s9y…. i wywiad z onetu…
    Czy pisało tam, że wszystko biedne i ubogie rodziny? W ramach wyjaśnień tylko link jest z GW, reszta to cytaty z wypowiedzi Żydów, co ocaleli. Przed wojną „przyjaciele” , „znajomi”, w czasie wojny „ja Pana nie znam”.
    Pomiędzy rokiem ’27 a ’39 istnieje jednak kilka lat różnicy i wiele mogło się zdarzyć, łącznie ze spłatą długów. Poza tym wartość waluty z ’27 nijak ma się do tej z ’39… I rozumiem że rabunek sklepu żydowskiego przy pomocy Niemca to tylko coś jak sprawiedliwy podział dóbr? Zmiana tematu? Gdzie? Bo piszę że po wojnie był antysemityzm, przed wojną był antysemityzm, że ludzie wierzyli w największe bzdury podsycane przez sporą grupę duchownych? Że biskup czy arcybiskup uważali, że istnieje odpowiedzialność zbiorowa?

  14. “Kwestia zydowska” byla problemem takze dla Zydow,przede wszystkim ze wzgl.na brak wlasnego panstwa. Silna tozsamosc , odrebnosc kulturowa i religijna,liczne talenty narodu zydowskiego w konfrontacji z euopejskimi narodami prowadzily do licznych polemik i konfliktow. Omawiala je prasa zydowska przedwojenna. Betar wspolpracowal z polskimi nacjonalistami ,przede wszystkim Piaseckim,a ONR ochranial manifestacje zydowskich nacjonalistow i syjonistow. Brak panstwa zydowskiego szczegolnie bolal Zabotynskiego,ktory doslownie balagal zydow aby ucieczkali z Europy dostrzegajac powszechna europejska niechec Europejczykow do jego narodu. Sam znalazl duze poparcie dla rozwijania pomyslu powstnai Panstwa Zydowskiego na wzor dzisiejszego Izraela w Polsce ,w tym ONR. Szerzej natomiast to narod zydowski przetrwal dzieki Polsce i Polakom,ktorzy przez 800 lat pozwolili my zyc we wlasnym domu.

  15. Zastanawia mnie jedna rzecz. Niemcy postanowili dokonać eksterminacji Żydów (na początku przesiedlić do innego kraju. Plan eksterminacji powstał później i znany był tylko niewielkiemu gronu nazistów. Niemcy jako naród o nim nie wiedzieli) Hiszpanie, Francuzi, Włosi, Anglicy, Skandynawowie praktycznie cała Europa myślała podobnie i po cichu wspierała plan pozbycia się Żydów. Skąd ta niechęć się wzięła? Jest takie powiedzenie “Jeśli jedna osoba mówi Ci, że jesteś pijany możesz to zignorować. Jeśli wszyscy tak mówią powinieneś zacząć sie niepokoić” Wszyscy, niemal cały świat, Żydów nie lubił i nie chciał na swoim terytorium. Może więc należy zapytać czy to świat jest zły czy może raczej…
    Pewien poseł opwiedział historie o cukrowni przed wojną. Żydzi wykupili tą cukrownie i pierwsze co zrobili wprowadzili zakaz skupowania buraków od Polaków. Tylko Żydzi mieli prawo tam sprzedawać. W ten sposób skazali wiele polskich gospodarstw na bankructwo. Inny przykład. Zakładali kilka sklepów w miasteczku i sprzedawali towary po cenach niższych od wartości towarów. W ten sposób doprowadzali do bankructwa sklepy Polaków. Po jakimś czasie gdy pozbyli się konkurencji podnosli ceny znacznie powyżej tych, które były w polskich sklepach, po to by odbić sobie koszty akcji wykańczania konkurencji. To tylko dwa drobne przykłady. Podobnych praktyk było mnóstwo. Czy ludzie w Europie powinni za to kochać Żydów?

    1. Nie wiem, czy ludzie w Europie powinni kochać Żydów. Wiem natomiast, że powinni potępiać podobnych do ciebie przygłupów.

        1. Ty też uważasz, że “Bóg zdecydował” o Zagładzie? Można spytać jakie stanowisko pełnisz w administracji bożej sprawiedliwości?

    2. Jest taka teoria psychologiczna według której ludzie są skłonni postrzegać świat jako zasadniczo sprawiedliwy. Więc jeśli jakiejś grupie etnicznej przytrafiają się prześladowania, to wedle tej teorii, ludzie są skłonni pomyśleć, że coś musi w tym być, że to nie może się dziać ot tak bez przyczyny. Naprawdę uważasz, że należał im się Auschwitz bo stosowali dumping po wioskach? No to gratuluję.

      1. taki dumping w tamtym czasie oznaczał dla polskich rodzin bankructwo, biede i śmierć. Bóg jest sprawiedliwy, widział co robili przed wojną i w starożytności i dlatego skazał ich na to na co skazał.

        1. A, czyli Bóg skazywał na zagładę? Nie mieści się to w mojej katolickiej łepetynie. Ciekawe jakiego Boga Ty wyznajesz. Nie wypytuję bo to oczywiście prywatna sprawa tylko nie mogę się opędzić od ciekawości, jakie to wyizolowane grupki społeczeństwa serio wierzą w morderczego Boga.

          1. moze woziwodo powinienes Biblie poczytac, “katoliku”. We wszystkich ksiegach Pisma sw. Bog postepuje z narodami wedlug ich dzialania – najczesciej karze. Asyria, Babilon, Persja, Grecja Aleksandra, a wczesniej sporo kanaanejskich narodow – wszystkie je spotkala kara z rak Boga. Takze faktycznie, w boga jakiegos wierzysz, ale nie w chrzescijanskiego, skoro nie miesci ci sie w glowie, ze Bog za grzech karze.

            A najsmiejsze jest jak Zydzi tacy jak ty mowia cos o okrutnym Bogu (jedynym, Jezusie), gdy sami czcza Molocha, któremu skladac trzeba ofiary z dzieci. :^)

        2. A że teraz “rządzą światem”, to już nie Bóg zdecydował?
          Czy “specjaliści od bożej woli” mogliby tak się zdecydować na minimum konsekwencji?

    3. Mówiąc w największym skrócie chrześcijanie wyłonili się jako sekta z judaizmu. Relacje między obu religiami były bardzo złe. Wczesna literatura chrześcijańska dosłownie ocieka antysemityzmem.
      Jeśli się dziwisz, że Żydzi zajmowali się handlem i dobrze im to szło to być może wyjaśnieniem jest fakt, ze w większości europejskich (chrześcijańskich) krajów Żydzi nie mogli wykonywać wielu zawodów, a już zwłaszcza nie mogli być urzędnikami,

      1. Nieuczciwym handlem. Do Polski pierwszy Zydzi przybyli jako handlarze niewolników. Jeśli nie pozwalano mi zajmować stanowisk w urzędach to musiałobyć czymś spowodowane.

          1. Przeciwnie, to ważne kto tych niewolników kupował. Oczywiście chrześcijańscy kontrahenci żydowskich handlarzy uprawiali swój proceder wyłącznie uczciwie. Kluczowa w tym co piszesz, taka nieźle identyfikująca, jest fraza “nie wiem”.

          2. Bez odbiorcy handel nie istnieje. W Polsce niewolnictwo zlikwidowały dopiero reformy Kazimierza Wielkiego (1346-1362). Tego samego, który otworzył Polskę dla Żydów. Jakim, więc, cudem, Żydzi mogli kontynuować handel niewolnikami w takich warunkach?
            Niewolnictwo zostało zastąpione przez brutalną ( i, w zniewoleniu, postępującą) pańszczyznę, ale też i nie Żydzi decydowali o tych przemianach.

      2. Jakim cudem chrześcijaństwo może wywodzić się z judaizmu, jeśli judaizm jest młodszy? Wyjaśnij

    4. Poslugujac sie ta sama logika – jezeli caly swiat uwaza ze stosunek Polakow do Zydow w trakcie II Wojny Swiatowej byl haniebny i ze w ogole Polacy to narod antysemitowm to widocznie tak jest.

      1. ale kto tak uważa poza lewactwem? We Francji antysemityzm jest tak duży, że Żydzi wyjedżają. W innych krajach EU antysemityzm również jest bez porównania większy niż u nas.

        1. A kto czy to jest “lewactwo”? Bo powszechnie wiadomo, że na gównianych forach, czasem forach programowo rzekomo katolickich, słowo to funkcjonuje jako pospolity epitet. To pałka do oznaczania polemistów, którzy są zbyt rozgarnięci aby przejmowali się ignorancją i arogancją prostaczków wymachujących antylewackimi sztandarami. No ale w poważnej polemice; kto zacz takie lewactwo?

        2. We Francji jest bardzo specyficzna sytuacja. Chodzi o ogromny wzrost znaczenia islamistów, ludności niegdyś spokojnej a teraz zrewoltowanej nad którą władze nie są w stanie zapanować. To akt rozpaczy ze strony Żydów francuskich (poprawniej Francuzów wyznania mojżeszowego). Ci ludzie po prostu przestają wierzyć w sprawność Państwa. Wracając jednak do głównego tematu: czy nie widzicie , szanowni dyskutanci, że antysemityzm polski to efekt “pracy” polskiego kościoła? Gdzie polski chłop pobierał nauki? Przecież nie w szkole?

          1. Francuzów wyznania mojżeszowego? hahaha, top kek. Przecież kwestia żydostwa to pochodzenie i rasa, a nie wyznanie, ty debilu.

    5. pepsi, Twoja wiedza przypomina marzenia niewidomego.To o czym piszesz, byc moze sie wydarzylo, przeciez zydzi zyli w Polsce i mieli sie od kogo uczyc, ale czy to jest powod do ludobojstwa ?