Gospodarka

Czego nie kupią nam fundusze unijne

Miliardy euro zostaną w Polsce zainwestowane w walkę ze zmianami klimatu. Na co je wydamy?

Miliardy euro zostaną zainwestowane w Polsce w latach 2014-2020 pod hasłem walki ze zmianami klimatu. Jednak bez woli politycznej i solidnej strategii odchodzenia od węgla, Polska może zmarnować okazję do transformacji uzależnionej od węgla gospodarki – a Unia Europejska na to pozwala.

Polska pozostaje największym beneficjentem środków pochodzących z unijnego budżetu – w okresie 2014-2020 otrzyma blisko 80 miliardów euro z funduszy europejskiej Polityki Spójności. Trudno jest przecenić znaczenie unijnego wsparcia dla polskiej gospodarki. Od czasu wstąpienia do Unii w 2004 roku Polska stała się modelowym przykładem rozwoju gospodarczego. Poziom życia obywateli wzrósł znacznie dzięki rosnącym inwestycjom w infrastrukturę publiczną i wsparciu dla przedsiębiorców, a Polska gospodarka kwitła nawet w latach globalnej recesji. Stało się tak w znacznej mierze dzięki transferom środków z budżetu unijnego – w latach 2009-2013 fundusze unijne stanowiły więcej niż 50 procent wszystkich inwestycji publicznych w Polsce.

Ale wydawanie unijnych pieniędzy nie zawsze idzie w Polsce w parze z realizacją Europejskich polityk – szczególnie tych dotyczących zobowiązań klimatycznych i energetycznych.

Zgodnie z raportem ClientEarth z 2013 roku , tylko jedna z trzynastu dyrektyw klimatyczno-energetycznych Unii Europejskiej została na czas przeniesiona do polskiego porządku prawnego. Polska tradycyjnie sprzeciwia się kolejnym unijnym próbom podjęcia ambitnych działań na rzecz ochrony klimatu i niezmiennie wspiera politycznie oraz finansowo górnictwo i energetykę węglową. Wszystko to jednocześnie czerpiąc korzyści z miliardów euro płynących do kraju z budżetu UE.

Opublikowana we wtorek 26 stycznia analiza CEE Bankwatch Network, dotycząca planów inwestycyjnych finansowanych w latach 2014-2020 przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego i Europejski Fundusz Spójności w Polsce (oraz innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej), maluje obraz, który – choć oczekiwany – wciąż rozczarowuje. Pomimo zabiegów Komisji Europejskiej, aby ochrona środowiska oraz łagodzenie zmian klimatycznych znalazły się w centrum Funduszy Polityki Spójności, rzeczywistość jest daleka od ideału. W obecnym kształcie, polskie plany inwestowania środków unijnych nie przyniosą zielonej transformacji – ich rolą będzie raczej podtrzymanie obecnego zasobochłonnego, uzależnionego od węgla modelu gospodarki.

Przestarzała flota elektrowni węglowych oraz energochłonność gospodarki na poziomie ponad dwukrotnie wyższym niż średnia unijna sprawiają, że Polska stoi obecnie przed rosnącymi problemami związanymi z bezpieczeństwem dostaw energii oraz zanieczyszczeniem powietrza pochodzącym z domowej i przemysłowej produkcji energii z węgla. Miliardy euro funduszy UE mogłyby być skutecznym impulsem aby dymiące kominy zastąpić innowacyjnymi, niskowęglowymi technologiami. Do tego potrzeba jednak woli politycznej. Oraz, co równie ważne, przewodnictwa i nadzoru ze strony Unii Europejskiej.

Jednak, jak obrazuje raport Bankwatcha, polskie plany wydatkowania należnych nam 80 miliardów euro wciąż przedkładają wysokoemisyjny transport nad niskowęglowe rozwiązania, betonową infrastrukturę ponad naturalne metody adaptacji do zmian klimatu, a także tradycyjną, scentralizowaną energetykę opartą o paliwa kopalne ponad inteligentne, rozproszone technologie i system, w którym efektywność energetyczna jest zawsze planem A i obywatele mogą aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu rynku energii.

Obszary inwestycji Funduszy Polityki Spójności UE w Polsce (źródło: Climate’s enfants terribles )
Obszary inwestycji Funduszy Polityki Spójności UE w Polsce (źródło: Climate’s enfants terribles )

Ścieżką rowerową do niskowęglowego rozwoju

Jest na to potencjał. Zgodnie z podyktowanym przez Komisję Europejską podziałem funduszy, „wspieranie przejścia na gospodarkę niskoemisyjną” jest jednym z priorytetów inwestycyjnych zawartych we wszystkich strategiach, których realizację wspierać będzie Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego. Dotyczy to zatem 16 regionalnych programów operacyjnych, ogólnokrajowego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz, w ograniczonym zakresie, Programu Operacyjnego Polska Wschodnia. Niemal 9 miliardów euro wynosi łączna alokacja na inwestycje w obszarze niskoemisyjnej gospodarki, przede wszystkim w sektorach energetyki i czystego transportu publicznego.

Alokacje na Cel Tematyczny 4: przejście na gospodarkę niskoemisyjną (źródło: Climate’s enfants terribles).
Alokacje na Cel Tematyczny 4: przejście na gospodarkę niskoemisyjną (źródło: Climate’s enfants terribles).

Kwota takiej wysokości bez wątpienia pomoże zmobilizować znaczące inwestycje – jednak aby rzeczywiście wesprzeć odchodzenie od paliw kopalnych, znacznie bardziej wyraźny nacisk powinien zostać położony na efektywność energetyczną, czyste, odnawialne technologie energetyczne oraz inteligentną dystrybucję energii. Podział środków wygląda jednak inaczej – to infrastruktura transportu publicznego skonsumuje 45 procent dostępnej alokacji.

Uznając niewątpliwe znaczenie, jakie czysty transport miejski ma dla rozwoju polskich regionów, taki podział środków tworzy niepotrzebny konflikt pomiędzy różnymi obszarami priorytetowych inwestycji, przenosząc fokus z transformacji przestarzałego i zanieczyszczającego systemu energetycznego, na zakup nowych taborów tramwajowych i autobusowych. W niektórych regionalnych strategiach, w ramach inwestycji w niskoemisyjną gospodarkę, betonowanie ścieżek pieszych i rowerowych otrzyma więcej wsparcia finansowego niż inwestycje w odnawialne źródła energii, rodząc pytanie, jak w Polsce rozumie się innowacyjność i zrównoważony rozwój.

Nie tylko semantyka: niskowęglowe czy niskoemisyjne?

To, jak w Polsce mówi się i myśli o zielonym rozwoju, jest ważne. Oficjalne dokumenty tłumaczą angielskie „low-carbon” (dosłownie: niskowęglowy) na znacznie mniej kategoryczne „niskoemisyjny”, co na poziomie semantyki legitymizuje dalsze wsparcie dla bardziej efektywnych i mniej zanieczyszczających paliw kopalnych, pod hasłem finansowania zrównoważonej energii. Zjawisko to ma też głębszy wymiar, kształtując stosunek Polski do zielonych zmian w gospodarce i przyczyniając się do upartego trzymania się węgla.

Krajowy Plan Działania w zakresie odnawialnych źródeł energii szacuje, że około 6,2 GW dodatkowej mocy zainstalowanej w instalacjach OZE jest potrzebne, aby Polska mogła wypełnić swoje zobowiązania unijne i osiągnąć cele strategii Europa 2020, które obligują nas do wykazania 15-procentowego udziału energii odnawialnej w naszym miksie energetycznym. Według wskaźników przyjętych w polskich programach operacyjnych, fundusze unijne będą wspierać budowę instalacji o łącznej mocy mniejszej niż 1 GW. Ta liczba obrazuje nie tylko brak ambicji – może stać się symbolem straconej szansy polskich regionów.

Województwa małopolskie i podkarpackie wykorzystają dostępne im środki unijne na bezpośrednie dopłaty do instalacji węglowych, wspierając wymianę starych kotłów na nowsze, czystsze i sprawniejsze piece na węgiel. Uzasadnieniem ma być palący problem zanieczyszczenia powietrza, a źródłem funduszy unijny priorytet inwestycyjny dotyczący poprawy jakości powietrza. Sytuacja jest absurdalna: nie tylko wykorzystuje się pieniądze publiczne do podtrzymania długoterminowej zależności od węgla, dopłacając do półśrodków; wedle unijnych regulacji,

40 procent kwoty przeznaczonej na nowe kotły węglowe zaliczać się będzie do wydatków sprawozdawanych przez regiony jako „akcja na rzecz walki ze zmianami klimatu”.

Mieszkaniówka na lodzie

Sektor budowlany to najbardziej energochłonny obszar polskiej gospodarki, odpowiedzialny za około 40 procent konsumpcji energii. Całkowita alokacja na poprawę efektywności energetycznej budynków jest znacząca – wynosi bowiem 2,1 miliarda euro, ponad czterokrotnie więcej niż 500 milionów euro przeznaczone na ten cel w poprzedniej perspektywie budżetowej na lata 2007-2013. Opracowania eksperckie szacują że skuteczna modernizacja sektora budownictwa w Polsce niosłaby za sobą koszt około 100 miliardów euro. Jednak nawet wśród istniejącej alokacji nie znalazły się środki aby odpowiedzieć na największy potencjał oszczędności energii w budownictwie.

Sektor budownictwa mieszkaniowego pochłania około 30 procent całej energii wykorzystywanej przez polską gospodarkę. Pomimo ogromnego potencjału oszczędności a także ograniczenia ubóstwa energetycznego dzięki inwestycjom w modernizację energetyczną niedocieplonych wielorodzinnych budynków mieszkalnych, sektor ten otrzyma zaledwie nieco ponad jedną trzecią dostępnych funduszy unijnych. 788 milionów euro w tym obszarze dzieli przepaść od 1,3 miliarda euro, którymi Polska chce wspierać budynki publiczne, których udział w energochłonności gospodarki nie przekracza 10 procent. Co gorsze, nie będzie wsparcia finansowego na modernizację 5 milionów polskich domów jednorodzinnych, które stanowią 80 procent wszystkich budynków mieszkalnych w Polsce i w których mieszka 40 procent populacji .

Alokacje na efektywność energetyczną z podziałem na sektory (źródło: Climate’s enfants terribles)
Alokacje na efektywność energetyczną z podziałem na sektory (źródło: Climate’s enfants terribles)

Na podstawie przeprowadzonej analizy, raport Bankwatcha wyciąga prosty wniosek. Podobnie jak pieniądze są zawsze potrzebne do urzeczywistnienia polityk, nawet miliardy euro nie kupią w Polsce transformacji energetycznej bez stabilnego oparcia na politycznym i prawnym zobowiązaniu do walki ze zmianami klimatu. Tego zobowiązania w Polsce brakuje – i wygląda no to, że jest jedną z niewielu rzeczy, których nie można kupić za unijne pieniądze.

***

Julia Krzyszkowskakoordynatorka kampanii CEE Bankwatch Network w Polsce.

**Dziennik Opinii nr 26/2016 (1176)

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.